Brevety

25.04.2015 Brevet 300 km Pomiechówek

Autor

dnia

Kolejny brevet zaliczony.

Tym razem  jazda całkowicie nocna.

Do Pomiechówka przyjechałem zdecydowanie za wcześnie bo około 15 już byłem na miejscu kiedy to start planowany był na godzinę 18. Czas przeznaczyłem na odpoczynek przed startem. Przed godziną 17 zaczęło przybywać już pierwszych ultramaratończyków. Ekipa z Gorlic, Sierpca, Warszawy.

Czas przygotować rower i udać się po pakiet startowy do biura zawodów umieszczonego w hali sportowej tutejszego gimnazjum.

Urocze Panie zajęły się każdym rowerzystą wydając karty startowe a odbierając oświadczenie zawodnika. Trzeba było też zadeklarować czy się bierze prowiant ze sobą czy też nie.

Godzina 18.02 RUSZAMY. Jako grupa druga (czytaj słabsza) w składzie około 17 osób rozpoczynamy jazdę. Po przejechaniu kilkunastu kilometrów powoli zaczyna kształtować się grupa o zbliżonych umiejętnościach i sile. Z moim rowerowym przyjacielem Tomkiem Gapińskim trwamy w postanowieniu, że na każdym brevecie jedziemy razem i wspieramy się nawzajem. Tak też było i teraz. Dobieramy się też w grupie z Piotrkiem Rębaczem i Darkiem Urbańczykiem. I w zasadzie w tym składzie docieramy do mety po przejechaniu ponad 300 km.

Pogoda rewelacyjna jak na zamówienie. Ciepło, wiejący wiaterek i dobry nastrój dodaje sił w kręceniu korbą. Dystans niczego sobie. Jedziemy przez miejscowości znane z poprzedniego brevetu oraz dochodzi  sporo nowych. Po godzinie 19,50 zaczyna się już  ściemniać i czas włączyć oświetlenie pojazdu. Upodabniamy się do nocnych wilków 🙂  Gdzieś na trasie wychodzący młodzieńcy z jakiegoś nocnego klubu też użyli tego określenia.

73.4 kmgodz. 20.31 Pierwszy punkt kontrolny – Stacja paliw Statoil Ciechanów. Krótki postój, coś na ząb, parę łyków wody i ruszamy dalej.

99.4 kmgodz. 21.36 Drugi punkt gdzie trzeba się zatrzymać to Apteka w Grudusku. trzeba wpisać do karty startowej godzinę przyjazdu oraz godziny otwarcia apteki w soboty – a jest to: (8.00-12.00).

120.3 kmgodz. 22.35 Trzeci punkt – Stacja paliw Orlen Przasnysz. Długo tam nie zabawiamy. Pieczątka w karcie startowej i śmigamy dalej. Jazda na trasie przebiega w sympatycznej atmosferze. Z kilkoma ludźmi znamy się już z poprzednich maratonów z serii Puchar Polski jak też i ostatniego brevetu.

158.8 kmgodz. 23.54 Czwarty punkt kontrolny umiejscowiony jest w m. Nowa Wieś na stacji paliw bez nazwy. Tutaj możemy zakotwiczyć na dłużej. Czekają już na nas urocze Panie z Randonneurs Polska,  które zbierają zamówienia na wybrany rodzaj posiłku. Ja wybieram zupę kalafiorową, schabowego z ziemniakami i zestaw surówek. A na koniec jeszcze kawę z mlekiem. Można jeszcze wziąć ze sobą na trasę pyszne bułeczki z szynką lub z jajkiem, izotoniki, batony musli, batony Mars oraz banany. Obiad spożywany około północy smakuje przepysznie. Opuszczamy to fajne miejsce po około 35-40 minutach i zbieramy się do jazdy. Oh jak ciężko. Schłodzone mięśnie, pełny żołądek, północ i wszechogarniające ciemności…i jak tu się zebrać do jazdy??

Nie ma rady ruszamy w dalszą jazdę. Przejeżdżamy przez uśpione miejscowości gdzie słychać tylko ujadające na posesjach psy.

242.1 kmgodz. 4.00 Piąty punkt kontrolny w m. Nasielsk na Stacji paliw Monrex. Trochę tracimy czasu, żeby odnaleźć to miejsce. Podpowiedź o położeniu punktu kontrolnego uzyskujemy od grupki, która odłączyła się od naszej grupy i uciekła do przodu. Podpis w karcie startowej, coś na ząb, łyk izotoniku i śmigamy dalej. Noc jest w miarę ciepła. Tempo jazdy spada ze średniej 29 km/godz na 28.

311.11 kmgodz. 6.50 – Pomiechówek – META. Uff jak fajnie. Po oddaniu karty startowej jeszcze pamiątkowe zdjęcie, uzupełnienie płynów utraconych na trasie i oddalam się do auta załadować rower. następnie powrót do hali, gorący prysznic, pożegnanie z obsługą i ruszam w drogę powrotną do Białegostoku.

PODSUMOWANIE:

1. Impreza jak zwykle przygotowana profesjonalnie.

2. Dziewczyny zaangażowane w „obsługę” nas rowerzystów nieocenione w pomocy. Pomimo późnej pory uśmiechnięte i bardzo miłe.

3. Jazda w towarzystwie Tomka Gapińskiego, Piotrka Rębacza, Darka Urbańczyka to czysta przyjemność.

4. Już nie mogę się wprost doczekać brevetu 400 km.

5. Każdą imprezę traktuję bardzo poważnie. Czas przejazdu jest dla mnie mało istotny ale nie mam zamiaru być na końcu stawki 🙂

Do zobaczenia 16 maja. Szkoda, że tak późno.

A przede mną:

– 2 maja – „Piękny Wschód” Parczew – 504 km

– 9 maja – Maraton rowerowy 304 km w Gryficach

 Wyniki

Homologacje Brevet 300 km

 

 

  • Dystans 311.11 km

  • Czas trwania 11g:16m:07s
  • Średnia prędkość 27.6 km/h
  • Maks. prędkość 47.6 km/h
  • Kalorie 5022 kcal
  • Średnie tętno 128
  • Maks. Tętno 158
  • Min wysokość 68 m
  • Maks. Wysokość 174 m
  • Łącznie w górę 919 m
  • Łącznie w dół 891 m
  • Kadencja 78 rpm
  • Pogoda Słonecznie
  • Wiatr 12.0 km/h ↑
  • Temperatura 22°C
  • Wilgotność 30%

 

Podobne wpisy

2 Comments

  1. Kuba

    27 kwietnia 2015 na 17:47

    Świetne tempo jestem pod wielkim wrażeniem pozdrawiam cieplutko

    • Johny

      27 kwietnia 2015 na 18:07

      Witaj Kubuś. Do 160 km było większe – 29 km/godz.. Noc ma swoje prawa też. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *