Maraton

18.04.2015 Tour de Warsaw 250 km

Autor

dnia

Tour de Warsaw 250 km

 

  • Dystans 250.41 km

  • Czas trwania 9g:26m:44s
  • Średnia prędkość 26.5 km/h
  • Maks. prędkość 42.3 km/h
  • Kalorie 3901 kcal
  • Średnie tętno 132
  • Maks. Tętno 157
  • Min wysokość 62 m
  • Maks. Wysokość 185 m
  • Łącznie w górę 650 m
  • Łącznie w dół 660 m
  • Kadencja 82 rpm
  • Pogoda Przeważnie zachmurzenie
  • Wiatr 18.0 km/h ↘
  • Temperatura 3°C
  • Wilgotność 86%

 

Udział w tej imprezie zaplanowałem na początku roku, kiedy tylko dowiedziałem się, że będzie kontynuacja ubiegłorocznego „turu”.

Powód w zasadzie był tylko jeden – bardzo fajna grupa do jazdy.

Nasza grupa obrała nazwę:  M-TdW-Team

1. Dawid Budziński

2. Sławek Wnuk

3. Piotr Szewczyński

4. Paweł Kurach

z Nimi jechałem 300 km w październiku roku ubiegłego. W tym roku dołączyło dwóch nowych kolegów:

1. Tomek Wiechecki

2. Paweł Ilba

Kapitanem drużyny jednogłośnie wybraliśmy Dawida i to On uczestniczył we wszystkich zebraniach organizacyjnych.

Start zaplanowany był dnia 18.04.2015 rok (sobota) na godz. 7.42.

Na miejsce zbiórki – OSiR Saska Kępa stawiliśmy się przed czasem. Pobranie urządzenia nawigującego przez Piotra od organizatora, pakietów startowych, przymocowanie numerów na plecach, pamiątkowe foto i stajemy na linii startu.

Kierunek jazdy wylosowano naszej grupie fatalny- jazda do m. Karczew i dalej wokół Warszawy do m. Jabłonna gdzie organizatorzy wytyczyli dystans 200 km. Dystans taki wynikał z faktu, że impreza się nazywa – Tour de Warsaw Prolog!!! A prolog to prolog nie może być dłuższy niż te właśnie 200 km.

No cóż, trzeba było się pogodzić z faktem, iż na trasie czeka nas walka z przeciwnościami pogodowymi oraz z własnymi słabościami. Tak też się stało.

Na trasie nie zabrakło niczego: – deszcz, śnieg, grad, huraganowy wiatr z kierunku płn. i płn – zach. wyraźnie umilały nam życie. W czasie jazdy motorem napędowym był Sławek i Dawid, którzy mocno ciągnęli pozostałych „jeźdźców”.

Mając na uwadze Brevet 200 km, który jechałem 11 kwietnia w głowie miałem ułożony plan jak nie „umrzeć’ na trasie. Na około 130 km, kiedy to ostro wlało strugami deszczu i sypnęło gradem zacząłem odczuwać trudy jazdy. A że nie miałem błotnika nad tylnym kołem to tyłek mokry. Ale co tam, to nie z cukru.

W zasadzie to najgorsze czekało nas na trasie aż do n. Śladowo bo później kierunek jazdy częściowo pokrywał się z podmuchami wiatru. Cóż za przyjemne uczucie, kiedy wiatr Ci dmie w plecy. SUPER.

Trasa jazdy wybrana była generalnie drogami nie uczęszczanymi przez wielkie pojazdy – pomijając oczywiście jazdę przez samą stolicę.

Jazda minęła w towarzyskiej atmosferze i po 9 g0dzinach i 26 minutach zameldowaliśmy się tam skąd ruszaliśmy w trasę.

A na miejscu otrzymaliśmy pamiątkowe torby z suvenirami i skierowani pod namioty celem posilenia się pączkami.

Jeszcze pamiątkowe zdjęcie grupy, wymiana uścisków i wyjazd z powrotem do Białegostoku – autem oczywiście.

Czas na podsumowanie:

– dzięki Dawidowi nie musiałem wstawać w środku nocy, żeby dojechać do Warszawy (ugościł mnie u siebie),

– udana jazda w grupie z chłopakami (mam nadzieję, że kiedyś znowu się uda „załapać” na jakiś maraton),

– sprawna organizacja przedsięwzięcia (sympatyczna obsługa na Punktach Kontrolnych),

– fakt udziału 30 grup startowych (około 195 zawodników), pomimo faktu złej pogody, powinien nastrajać organizatorów pozytywnie do dalszych planów,

– z miłą chęcią wziąłbym udział w Tour de Warsaw 500 km w przyszłości bo jazda po znanych już dróżkach jakoś nie motywuje do wysiłku.

 

I jeszcze link do notki prasowej – patrz

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.